Jako że dziś są moje urodziny postanowiłam się ubrać na razie w jakieś zwykłe legginsy i moja bluzę z adidasa. Zeszłam na dół, nie było... nawet Julii .. przestraszyłam się i zadzwoniłam do niej, a ta powiedziała mi że jest z moimi rodzicami w mieście... odetchnęłam z ulgą i poszłam do swojego pokoju.
23 MARCA - moje urodziny, zapowiadała sie wspaniała impreza. Goście zaproszeni na 16.00-rzekłam sama do siebie logując się na facebooka, miałam pełno urodzinowych życzeń.. było mi bardzo miło, po ok 30 minutach wylogowałam się z facebooka i włączyłam laptopa.
Godzina 11:30.. nadal nikogo nie ma w domu... więc zdecydowałam że przygotuje przekąski i zeszłam do kuchni, ale najprzód przygotowałam stół w salonie następnie poszłam po szklanki i talerze i je rozstawiłam na stole ... później wszystkie rzeczy typu chipsy itp. powsypywałam do miseczek i rozłożyłam na stole.
Uff, jeszcze tylko podoczepiać kilka balonów i będzie gotowe-rzekłam sama do siebie i nadmuchałam kilka balonów po czym porozrzucałam je po salonie bo nie chciało mi się ich wieszać.
Godzina 13:00, czas na obiad-rzekłam sama do siebie podgrzewając sobie spagethi w mikrofalówce.
Ok 13:30 wróciła moja mama wraz z tatą i Julią w bardzo dobrych chumorach.
Przywitałam się z nimi po czym z Julią poszłyśmy do mnie do pokoju.
Ok 14:00 zaczęli zjeżdżać się goście typu ciotki, wujkowie, babcia, dziadek...kuzynostwo z Polski.
Moi rodzice ok 14:00 pojechali na lotnisko po moją chrzestną i chrzestnego którzy przylecieli z Nowego Jorku.
Postanowiłam się już przebrać w mój urodzinowy zestaw:
do tej sukienki założyłam czarne balerinki oraz czarne bolerko.
Godzina 14:45, moi rodzice wrócili z moją chrzestną i chrzestnym z lotniska, przywitałam się z nimi po czym pomogłam Julii się ogarnąć. Czekałam z niecierpliwością na pozostałych gości.
Ja w planach miałam iść ze znajomymi do klubu Funky Buddha ok 20:00.
Julia ok 15:00 zeszła na dół, ja siedziałam spokojnie przeglądając się w lusterku i robiąc delikatny makijaż oraz fryzurę, rozczesałam włosy i związałam je w wysokiego, nierównego koka po czym podeszłam do okna i patrzyłam jak reszta gości się zjeżdza i zapełnia pobliski parking. Ok 15:55 zeszłam na dół o dziwo nikogo nie było.. gdy wybiła równa 16:00 do domu wpadli goście, moi rodzice wraz z Julią... wpadła też Eleanor, Danielle , Perrie oraz Zendaya.
Zaczęłam prawie płakać... wszyscy złożyli mi życzenia i obdarowali prezentami, nagle zauważyłam że nie ma tortu... aż tu nagle drzwi do domu się otworzyły... i weszło całe 1D z pięknym tortem...
One Direction * śpiewają Happy Birthday, a ja się popłakałam *
Harry- wszystkiego najlepszego skarbie! - rzekł Harry wręczając mi tort i jakieś małe czerwone pudełeczko.
Ja-dziękuje
Następnie po kolei podchodzili do mnie Louis, Niall, Zayn i Liam.
Serdecznie im podziękowałam po czym oni poszli po śpieszyli się na wywiad i sesje zdjęciową nad Tamizą.
Zasiedliśmy z gośćmi do stołu, pokroiłam torta i każdemu nałożyłam po kawałku.
Ok 19:30 ja, El, Zendi, Pezz i Dani poszłyśmy do klubu Funky Buddha na imprezę, bylło na prawdę świetnie.. urodziny były udane... miałam pełno zdjęć.
Ok 24:30 wróciłam do domu i od razu położyłam się spać bo byłam mocno zmęczona i miałam wypite.
*NA ZAJUTRZ*
Wstałam ok godziny 11:30, zeszłam z łóżka od razu ściągłam sukienkę i odwiesiłam ją do szafy ale najpierw spsikałam ją dezodorantem następnie poszłam do łazienki, weszłam pod prysznic.. umyłam włosy a następnie wzięłam kilku minutowy relaksujący prysznic po czym wyszłam spod prysznica, przebrałam czystą bieliznę, następnie zmyłam resztkę makijażu a później wysuszyłam i wyprostowałam włosy. Ok 12:15 byłam w całości ogarnięta.
Dziś postawiłam na taki zestaw:
telefon włożyłam do kieszonki w spodniach, zeszłam na doł aby coś zjeść.. dziś zjadłam typowo angielskie śniadanie po czym z góry zeszła Julia w swoich czerwonych jeansach, białym topie na naramki i czerwonym sweterku oraz białych conversach, dziewczyna zjadła sobie jabłko, popiła herbatą i obie zaczęłyśmy oglądać zdjęcia z wczoraj bo ta menda wrzuciła je na mojego laptopa.
Byłam normalnie roześmiana z niektórych zdjęć, było też zdjecie jak 1D weszli z tortem do mnie.
Ok 13:00 zjadłyśmy obiad, moich rodziców nie było bo pojechali po zakupy.
Ej no a kiedy ty wracasz do Polski, co?-zapytałam po chwili wstając z sofy
Dzisiaj o 18:00 mam samolot, a ok 16:00 musze już być na lotnisku- odpowiedziała Julia
Ehhh myślałam że jeszcze trochę zostaniesz u mnie-powiedziałam wyłączając telewizor i idąc z Julią do mojego pokoju aby ta mogła się spakować.
No ja też, ale wiesz teraz trzeba się uczyć bo matura niedługo-Julia odpowiedziala pakując ostatnie rzeczy do walizki.
Ale przecież mamy skypa, facebooka i twittera no i telefon także możemy rozmawiać!- odrzekłam po chwili podając jej płytę 1D z autografami
Dziękuje.. a tobie nie będzie potrzebna?- odpowiedziała Julia wkładając płyte do torby podręcznej.
Nie, ja mam ich praktycznie na co dzień także mogę w każdej chwili wziąć autograf- odpowiedziałam schodząc z koleżanką na dół.
Moi rodzice o 15:00 wrócili z zakupów a następnie o 15:30 pojechaliśmy odwieźć Julię na lotnisko, pożegnaliśmy się z nią i wróciliśmy do domu a w sumie to pojechaliśmy do Starbucksa, posiedzieliśmy tam do ok 16:20 i wróciliśmy do domu, po przyjeździe do domu poszłam do swojego pokoju aby pooglądać prezenty które dostałam a nie miałam ich mało, było co oglądać.
zebrałam też ok 1500 funtów i kilka drobiazgów... zastanawiało mnie jedno na co są te klucze co dali mi rodzice..
Posegregowałam prezenty, a następnie zeszłam na dół i dosiadłam się do moich rodziców trzymając klucze w ręku.
Do czego są te klucze?-zapytałam z niepewnością
Chodź to zobaczysz-powiedziała moja mama wstając z sofy, mój tato zrobił to samo i poszedł odpalić samochód po czym ja szybko pobiegłam na góre ubrać jakieś buty i zeszłam na dół.
Wyszłyśmy z mamą z domu zakluczając go, wsiadłyśmy do samochodu i odjechaliśmy.
Jechaliśmy ok 30 minut, okazało się że dojechaliśmy na 8 fleet street...
wysiedliśmy z samochodu, mój tato zamknął samochód i dołączył do mnie i mamy.
Podeszliśmy do drzwi tego domu:
okazało się że rodzice dali mi klucze do mojego własnego nowego domku!
Rzuciłam się na rodziców i ich przytuliłam.
Później jak rozmawiałam z Harrym przez telefon to okazało się że 1D mieszkają na 10 Fleet Street i mamy do siebie parę kroków.
Zwiedziłam mój dom po czym ok 18:30 wróciłam z rodzicami do naszego domu, szybko poszłam do góry się ogarnąć, umyć itp.. ok 19:00 byłam już ogarnięta i zasnęłam.











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz