wtorek, 24 czerwca 2014

"DREAMS"- Rozdział Trzydziesty

No chyba sobie żartujesz? jest godzina 7:30 rano a ty dzwonisz do mnie i gadasz że jedziemy na weekend do Holmes Chapel - Powiedziałam do telefonu siadając na skarju łóżka.
No ale proszę cię chcę abyś poznała moją rodzinę- Powiedział Harry - Hmm niech pomyśle, no dobrze ok pojadę ale o której? - zapytałam - Yaaaaay- usłyszałam Harry'ego który się ucieszył - Jedziemy o 8:30- dodał Harry - Coooooooo? za godzine?- rzekłam - Tak masz 1h aby się ogarnąć - powiedział Harry - Okej, to ja się pakuję, paa kocham cię- rzekłam i się rozłączyłam i szybkim pędem poszłam do łazienki , wzięłam prysznic, umyłam włosy a następnie je wysuszyłam i wyprostowałam.
Ugh, w łazience wszystko ogarnęłam - rzekłam sama do siebie i wyszłam z niej, wchodząc do pokoju zerkłam na zegarek - no piękne jest 8:05 - dodałam i weszłam do garderoby.
Ubrałam się w to:

 
plecak zarzuciłam na plecy a następnie do mojej podręcznej torby:
 
 

włożyłam starannie kilka zestawów:



miałam mały problem z zapięciem i postanowiłam że przełożę ciuchy do mojej małej podręcznej walizki:
 



cholera- rzekłam sama do siebie jest 8:28 , wzięłam szybko telefon i ładowarkę oraz torbę z laptopem i zeszłam na dół.

*DZWONI DZWONEK DO DRZWI*

Wejśćććć!- krzykłam a do domu wszedł Harry - daj pomogę ci- rzekł loczek i odebrał ode mnie walizkę i wyszedł z nią na dwór a ja wyszłam za nim z domu zamykając go starannie na klucz.
Wsiadłam do auta Harry'ego i odjechaliśmy.
W czasie drogi dużo rozmawialiśmy, śmialiśmy się... a nawet opowiadaliśmy sobie kawały..
O 11:30 byliśmy już w Holmes Chapel, zatrzymaliśmy się w przydrożnej pizzeri by się najeść.
Weszlismy do budynku, zamówiliśmy po hot dogu , Harry za to zapłacił i wyszliśmy. Styles otworzył drzwi od samochodu i wsiedliśmy do niego. Zjedliśmy co nasze i ruszyliśmy w drogę, po 20 minutach czyli około 12:10 byliśmy pod rodzinnym domem Harry'ego Stylesa. Harry zaparkował na podjeździe i wyszliśmy z samochodu, wzięliśmy nasze bagaże i podeszliśmy pod drzwi, Styles zadzwonił dzwonkiem.. drzwi otworzyła nam Anne, mama Hazzy. Od razu weszliśmy do środka.
Hej synuś!- rzekła kobieta przytulając Harry'ego - Witaj mamo- rzekł Harry.
Dzień dobry - rzekłam - o Dzień dobry - odpowiedziała mama Harry'ego.
Cześć tato! cześć Gemma! - rzekł Harry witając się ze swoim ojczymem i siostrą.
Witaj bracie! - rzekła Gemma i przywitała się z Harrym- Cześć Harry- rzekł ojczym Harry'ego.
Siadajcie do stołu- rzekła mama Harry'ego a my wszyscy posłusznie wykonaliśmy to.
Mamo, Tato, Gemma - rzekł Harry - To jest Lena Hammilton, moja dziewczyna - dodał Harry i wskazał palcem na mnie.
Dzień dobry- rzekłam nie pewnie - witaj, jestem Anne, mama Harry'ego - kobieta podała mi rękę na znak " przywitania" tak samo później zrobił ojczym Harry'ego oraz Gemma , siostra Hazzy.
Skąd jesteś? - rzekł ojczym Harry'ego - Jestem z Polski, a dokładnie z Warszawy - odpowiedziałam na co wszystkim wyszły prawie że oczy z orbity.
Może opowiesz nam coś o Polsce?- powiedziała Gemma - Jeśli chcecie, czemu nie - powiedziałam pewnie, upijając łyk herbaty.
No więc Polska...i jest stolica czyli Warszawa , jest duża..ma wiele zabytków.. co roku w różnych miastach Polski są organizowane przeróżne imprezy, koncerty.. - powiedziałam - aaa - wyrzekła Gemma.
Kontynuując naszą rozmowę na temat Warszawy i innych miast w Polsce, zdążyłam bardzo polubić rodzinę mojego chłopaka. Byli na prawdę sympatyczni, nawet zaakceptowali mój i Harry'ego związek.
Gadaliśmy tak do 12:45, następnie poszłam z Harrym do jego starego pokoju się ogarnąć. Mieliśmy tu zostać na weekend. Rozpakowaliśmy się i zeszliśmy do salonu na obiad.
Po obiedzie poszliśmy na spacer z Harrym i jego siostrą.
Oni byli idealnym rodzeństwem, z Gemmą załapałam dobry kontakt..
Poszliśmy do piekarni w której niegdyś pracował Harry jak był młody. Oczywiście szło z nami sześć ochroniarzy, bo jakby inaczej..
Weszliśmy do budynku, było pusto.
Dzieeeń dobry! - krzyknął Harry a zza lady wyłoniła się postać niejakiej Barbary.
Harry! - rzekła Barbara i przywitala się z Harrym, a następnie z Gemmą
A ta panienka śliczna to kto to? - Barbara zadała pytanie - To jest Lena, moja  dziewczyna -powiedział Harry - Dzień dobry - rzekłam - Dzien dobry- odpowiedziała mi kobieta.
Zjedliśmy po świeżutkiej bułce z makiem i pożegnaliśmy się z Barbarą i powróciliśmy do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz