Ugh!!!!- rzekłam sama do siebie podnosząc się z łóżka- no pięknie, godzina 11:00 a ja jeszcze nie ogarnięta-powiedziałam-a no tak bo dopiero wstałam-dodałam po chwili.
Weszłam do garderoby, na dworze było chłodno ale zarazem tez słoneczko świeciło więc dziś postawiłam na taki zestaw:
następnie torebkę przerzuciłam przez ramię i wróciłam do pokoju chowając do torebki klucze od domu i pieniądze. Mój telefon wzięłam do ręki i zeszłam na dół. Torebkę i telefon położyłam na stole w salonie po czym przeszłam do lodówki aby zrobić sobie śniadanie.
Postanowiłam zjeść dzisiaj tosty z serem i szynką.. tak też zrobiłam, po pięciu minutach wyjęłam tosty i je zajadałam w salonie.
Zjadłam tosty, popiłam je herbatą i zaniosłam naczynia do kuchni gdzie je umyłam i wytarłam po czym włożyłam do szafki i wróciłam do salonu, włączyłam telewizor i akurat leciało One Direction z piosenką " What Makes You Beautiful" .. kochałam ich, kochałam ich muzykę... nawet mam Harry'ego Stylesa jako mojego chłopaka.. byłam z nich bardzo dumna że odnieśli taki sukces... no ale koniec rozmyślania... trzeba iść na miasto- powiedziałam i wyłączyłam tv.
Wzięłam moją torebkę przerzuciłam ją przez ramię a następnie wzięłam do ręki telefon i wyszłam z domu.
Wyjęłam z torebki klucze i zakluczyłam dom po czym schowałam klucze do torebki.
*DZWONI MÓJ TELEFON*
Ja- halo?-powiedziałam
Hej, to ja Danielle- powiedziała dziewczyna Liama
Heeej!- odpowiedziałam z uśmiechem na ustach
Masz czas się spotkać dzisiaj?- zadała pytanie
Jasne że tak, to o której godzinie i gdzie?-zapytałam
O 12:30 w Starbucksie na Oxford Street- odpowiedziała Danielle
Ok!-powiedziałam, to paa do zobaczenia-rzekłam
Ok, paa-powiedziała Danielle i się rozłączyła
O cholera!- 12:03- rzekłam sama do siebie chowając telefon do torebki. Ruszyłam przed siebie, ok 12:20 byłam na miejscu, weszłam do budynku, Dani jeszcze nie było.
Zasiadłam do stolika pod oknem i czekałam na moją koleżankę z byłej klasy, O 12:30 przyszła Danielle.
Przywitałam się z koleżanką i ona usiadła do stolika obok mnie.
Po 2 minutach zjawił się kelner, zamówiłam z Danielle to co chciałyśmy i kelner odszedł.
No to co tam kochana u ciebie słychać?- rzekłam
Wszystko dobrze, byłam wczoraj na próbie tanecznej a dzisiaj o 16:30 jade z "dróżyną" na występ do Leeds.- powiedziała długonoga dziewczyna w krótkim kombinezonie w kwiatki i czarnych butach.
Ooo, rzyczę powodzenia- rzekłam
Dziękuje-odpowiedziała Danielle- a ty co porabiasz?-zapytała po chwili Dani
Pracuję jako pomocnica stylistki Lou Teasdale w zespole One Direction-powiedziałam
Serioo?- spytała się Danielle
Taaaak-powiedziałam
I jak jest, chłopacy grzeczni?- Danielle ponownie zadała mi pytanie
Oczywiście że tak- powiedziałam
Po 10 minutach kelner przyniósł nasze zamówienie
Mmm, pyszne- powiedziałam popijając swojego czekoladowego szejka z bitą śmietaną i czekoladą
Bardzo pyszne- dodała Danielle
Wypiłyśmy to co nasze i wyszłyśmy z Starbucksa, pochodziłyśmy chwilę po mieście no może nie taką chwil bo była już 15:45 i Danielle się zbierała, pożegnałam się z dziewczyną Liama i poszłam do swojego domu, w którym byłam o 16:10. Odkluczyłam mieszkanie i weszłam do niego zamykając za sobą drzwi. Od razu poszłam na górę do siebie, w pokoju zostawiłam telefon, pieniądze i klucze po czym wzięłam torebkę i weszłam do garderoby odkładając torebkę na półkę. Następnie poszłam do łazienki po pranie które już wyschło i oczywiście musiałam ciuchy posegregować w mojej garderobie. Ok 17:00 poszłam posprzątać pokój gościnny w którym było jedno łóżko dwuosobowe i cztery łóżka piętrowe w tym dwa które były trzyosobowe czyli jedna osoba spi na górze a dwie na dole.
W tym że pokoju mogło spać 12 osób. Ogarnęłam calutki dom, byłam z siebie dumna. Ok godziny 19:00 wszystko było wysprzątane i się błyszczało, byłam już zmęczona więc poszłam do łazienki, rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Po 20 minutach byłam już ogarnięta i siedziałam już na łóżku w pokoju pisząc na fb z Zendayą, siedziałam tak do ok 22:20 i w końcu zakończyłam pisanie z Zendi i wylogowałam się z FB po czym wyłączyłam laptopa i poszłam spać.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz